poniedziałek, 18 lutego 2013

Cameron Russell wchodzi na scenę w obcisłej małej czarnej i na szpilkach. W ciągu kilku sekund zrzuca buty, naciąga długą wzorzystą spódnicę i sweter. Jest inna. - Wizerunek ma wielką moc, ale jest rzeczą sztuczną - mówi.


Wykład top modelki na platformie TED obejrzało już ponad milion osób. TED to miejsce, gdzie każdy użytkownik internetu za darmo może obejrzeć wykłady dotyczące "idei wartych rozprzestrzeniania". Od Martina Luthera Kinga, przez astrofizyka Stephena Hawkinga, po top modelkę.

Cameron Russell pokazuje zdjęcie reklamowe, na którym w erotycznej pozie obejmuje mężczyznę, on trzyma rękę w kieszeni jej jeansów: "Jak robiono mi to zdjęcie, jeszcze nigdy nie miałam chłopaka w prawdziwym życiu. Strasznie się krępowałam, gdy fotograf pokazywał, jak mam się wygiąć".

Żeby zademonstrować różnicę między prawdziwym życiem a rzeczywistością wykreowaną w studiu fotograficznym, Russell prezentuje po dwa zdjęcia. Na obu jest uwieczniona niemal tego samego dnia: prywatnie i w jednej z kampanii reklamowych. Po lewej: wydęte seksowne usta i pupa. Po prawej: Russell z babcią na basenie, chudedziecko ("wtedy nie miałam jeszcze okresu"). Po lewej: photoshopowe rozświetlenia uwypuklają kształty postaci w bikini. Po prawej: twarz nie do poznania, za to szczerze roześmiana, na spacerze z koleżanką. - Te zdjęcia nie przedstawiają mnie, to są konstrukcje - Russell mówi wprost o fotach z reklam i magazynów mody. Tę konstrukcję tworzą: fryzjerzy, kosmetyczki, styliści, fotograf, postprodukcja.

- Prawda jest taka, że wygrałam loterię genetyczną - mówi Russell. - Jestem białą wysoką kobietą o regularnych rysach i dlatego inni mówią o mnie "sexy". W ciągu ostatnich wieków przyjęliśmy, że piękno to nie tylko zdrowie, młodość i symetria (co jest zasadne z punktu widzenia rozmnażania, natura każe nam szukać partnera, który daje największe szanse na zdrowe potomstwo); popkultura za kanon piękna uznaje wysoką białą kobietę. Ja akurat przez przypadek zostałam wyposażona w takie cechy i na tym zarabiam.

Cameron Russell mówi, że w wywiadach zawsze pytają ją: "Dlaczego została pani modelką?". - Prawdziwy powód to wygrana w tej loterii genetycznej - twierdzi.

- Ktoś zaraz zaprotestuje, że przecież nie tylko białe robią karierę. A Naomi Campbell? - mówi Russell. - Prawda jest taka, że jak policzył w 2007 r. jeden z doktorantów w swojej pracy, mniej niż 4 proc. modelek na najsłynniejszych światowych wybiegach nie jest białych (wyszło mu 27 na 677).

Russell przyznaje, że ma problem, gdy małe dziewczynki pytają ją: "A czy ja będę mogła być modelką, jak dorosnę?". Bo według niej to jak pytać: "Czy wygram kiedyś na loterii?". - To nie jest żadna ścieżka kariery, którą możesz zaplanować. Planowanie "będę w przyszłości modelką", to jak planowanie "wygram na loterii".

- Ja dostaję gratisy za to, jak wyglądam, nie za to, kim jestem - mówi Russell. - Jednym uśmiechem wybroniłam przyjaciółkę od mandatu za przejazd na czerwonym świetle. Gdy zapomniałam portfela, to dostałam sukienkę w sklepie za darmo. Niestety, są osoby, które odwrotnie: muszą płacić za swój wygląd, nie za to, kim są. W Nowym Jorku, gdzie mieszkam, w 2011 r. 87 proc. nastolatków w wieku 14-18 lat zatrzymanych przez policję to czarni i Latynosi. Dla niech nie jest więc już kwestią, czy zostaną zatrzymani, tylko ile razy i w którym momencie.

Russell przytacza też inne dane: 53 proc. amerykańskich 13-latek jest nieszczęśliwych z powodu swojego wyglądu. Kiedy mają 17 lat, już 78 proc. się nie akceptuje.

- Zawsze pytają nas: "Jak to jest być modelką?" - mówi Russell. Odpowiadamy: "Cudownie!". Cudownie jest móc podróżować i pracować z kreatywnymi ludźmi pełnymi pasji. Ale to tylko połowa prawdy. Druga połowa jest następująca: nigdy nie mam poczucia bezpieczeństwa. Bo cały czas ktoś ocenia mój wygląd, a od tej oceny wszystko zależy.

Cały tekst: http://wyborcza.pl/1,75477,13418378,Top_modelka_Cameron_Russell_wyklada_w_TED__Wizerunek.html?utm_source=HP&utm_medium=AutopromoHP&utm_content=cukierek1&utm_campaign=wyborcza#Cuk#ixzz2LGs6ZxG9


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Archiwum bloga